Chcę.

Pogubiłam się we własnych myślach.

Sama nie wiem czego chcę.

Nie, to kłamstwo. WIEM. Wiem czego chcę.

Chcę czuć się kochana, potrzebna.

Chcę czuć wsparcie bliskiej osoby. Chcę, aby ktoś mnie zrozumiał, wspierał. Chcę otworzyć się dla mężczyzn. Chcę, aby jego ramię podtrzymywało mnie podczas upadku. Chcę ufać. Chcę kochać.  Chce być z kimś. Nie chcę być dłużej sama.

Moje życie ciągle wygląda tak samo. Większość rzeczy zmienia się na gorsze. Pochopne, nieprzemyślane decyzje. Brakuje chwili zastanowienia. Myślenie o życiu nie przynosi żadnych efektów. Ciągle kręcę się w kółko, bez widoków na zmiany.

Co mam zrobić, aby coś zmienić? Gdzie znaleźć bliską osobę?

Nie chcę dłużej być sama. To jest cholernie trudne.

Chcę miłości.

Teraz, już, natychmiast.

Ileż można żyć bez celu? ILE?

Witam w moim świecie!

Rozpoczęłam dorosłe życie w mieście.
Skończyłam studia, znalazłam pracę (niestety nie w swoim zawodzie). Biedni chemicy, tak ciężko znaleźć pracę dla nas.

Cieszę się z mojej pracy. Pozwoliłam mi ona na odnalezienie siebie samej. Odważyłam się ufać ludziom. W końcu chce z nimi spędzać czas, rozmawiać z nimi.

Otworzyłam się na ludzi.

Lubię moją pracę. Nie jest ona spełnieniem moich marzeń. Chciałabym ją zmienić w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Praca pozwoliła mi jednak na zmianę mojego myślenia. Jestem otwarta na ludzi. Z chęcią poznaję moich kolegów i koleżanki z pracy. Uwierzyłam w siebie. Jestem coś warta. Ludzie nie widzą we mnie tylko cichej, małomównej dziewczyny. Niech tak zostanie. Chcę być wśród ludzi i pokazać im, że warto ze mną rozmawiać.

samotne/samodzielne życie

Nauczyłam się żyć bez ciebie!
W natłoku myśli zgubiłeś się. Z czasem w mojej głowie pojawiało się coraz mniej myśli o tobie. Zapomniałam. Czasem sobie o tobie przypomnę. Został jedynie sentyment. Wspomnienie. Dobre? No nie wiem. Budzi się tęsknota. Tęsknota za poczuciem, że jestem dla kogoś ważna. Razem z tobą odeszło to uczucie.
Rozpoczęłam nowe życie, bez ciebie. Jestem samotna, ale samodzielna.
Szukam celu w życiu, ciesząc się z każdej chwili. Szukam szczęścia.

Potrzeba czego?

Nadmiar obowiązków i ponowny brak chęci dzielenia się swoimi przemyśleniami spowodował, że nie miałam siły ani ochoty pisać o życiu, szczególnie moim.
Teraz nadmiar myśli, który kłębi się w mojej głowie zmusił mnie do podzielenia się nimi ze światem.
Tylko jak mówić, pisać o tym co siedzi w głowie, skoro nie można tego ogarnąć? Co może pomóc?

W ostatnim czasie dużo czasu spędzam nad rozmyśleniami nad życiem. Nad jego sensem. Patrząc na tych wszystkich  szczęśliwych, zakochanych ludzi dookoła mnie stwierdzam, że życie nie ma sensu.
Bo gdzie jest sens życia osoby, która nie ma prawdziwego przyjaciela, nie ma partner, z który mogłaby spędzać wolny czas i dzielić się swoimi problemami, przemyśleniami? Jaki jest sens życia osoby, która nie potrafi zaufać, otworzyć się na innych? Osoby, która boi się przywiązać się do osób w obawie, że ich straci?
Rozmowa z osobami, którym mogę zaufać też nie zawsze jest szczera. Gdzieś w świadomości jest niewidzialna ściana, która nie pozwala mi na powiedzenie innym co mnie boli, co przeszkadza, co myślę i czego, kogo potrzebuję.

Jak otworzyć się przed kimś skoro strach przed stratą jest większy niż potrzeba bycia szczęśliwym?

Brak porozumienia.

W ostatnich dniach nie potrafię porozumieć się z osobami z mojego otoczenia, nie potrafię znaleźć wspólnego tematu, nie potrafimy ze sobą w ogóle rozmawiać. I tak od kilku dni prawię nie rozmawiam z ludźmi. Tylko: Co słychać? Jak minął dzień? i koniec. Każdy zajmuje się swoimi sprawami. Jak to zmienić?
Brak wspólnych tematów zdarza się często jak ludzie się poznają, ale wtedy szuka się tematów na jakie chce się porozmawiać, są to tematy z różnych dziedzin. Rozmawiamy również na tematy, które nas nie do końca interesują, ale są ciekawe dla naszego rozmówcy.
A co jak rozmawiamy z naszymi znajomymi? Tematy się skończyły i o czym teraz rozmawiać? Jak znaleźć kolejne, nowe tematy do rozmów?
Dobrze jest spędzić trochę czasu osobno, z innymi ludźmi. Odpocząć od siebie.
Gdy odpoczniemy od znajomych, spędzimy trochę czasu oddzielnie, zatęsknimy za sobą i zachcemy znowu ze sobą rozmawiać. Znajdziemy nowe tematy do rozmów.

Oby takich sytuacji w naszym życiu było jak najmniej, a moje „ciche” dni ze znajomymi jak najszybciej miną.

Alkohol.

Alkohol to dziwna substancja, która zmienia tak wiele rzeczy. To jak alkohol wpływa na nasze zachowanie, samopoczucie zależy w jakich okolicznościach go spożywamy, w jakim towarzystwie. Można upić się na wesoło i na smutno, niektórzy są niebezpieczni po alkoholu, inni uwalniają całą swoją miłość.
Jakie byłoby nasze życie bez alkoholu?
Tak, wiem, dla niektórych alkohol jest nie potrzebny do dobrej zabawy. Jednak dla większości alkohol jest elementem dobrej zabawy, imprezy. Odpowiednia ilość alkoholu może zapewnić dobre samopoczucie, dobrą zabawę oraz dobre wspomnienia. Nadmiar natomiast zapewnia nam luki w pamięci, ciężki poranek oraz często kaca, również moralnego. Moralniak jest najgorszy w tym wszystkim. Bo jak poradzić sobie z głupotami, które zrobiło się pod wpływem?

Zawód miłosny – kolejny

Teresa była bardzo nieszczęśliwa, może nie było tego widać gołym okiem, bo ona nie chciała się do tego przyznać, ale prawda była taka, że Tesa (tak na nią mówili) nie mogła znaleźć szczęścia. Miewała lepsze dni, gdy czuła się spełniona, ale takich dni było mało. Jak patrzała na swoje koleżanki, szczególnie te sparowane, szczęśliwie zakochane, była zazdrosna. Nie mogła nic z tym zrobić, tak po prostu było. Ona singielka, samotna. Koleżanki – większość szczęśliwych, zakochanych albo takich, które kiedyś już były zakochane. A Teresa? Wiecznie sama. Miewała lepsze dni, gdzie nie przeszkadzało jej to, że jest sama a wręcz była zadowolona, że jest sama. Ale takich dni było mało, bo zawsze po wspaniałym dniu przychodził wieczór, kiedy miała ochotę napisać miłego SMS – a, albo się do kogoś przytulić i usłyszeć kilka miłych słów jaka ona jest wspaniała, jaka dobra, piękna. Potrzebowała, żeby od czasu do czasu przeżyć takie coś. Chciała od czasu do czasu kogoś pocałować, chciała, żeby ktoś ją pocałował. Chciała miłości. Miłości, może nie takiej na całe życie, ale takiej chociaż na chwilę, żeby czuła się cudownie. Tesa miała nadzieję, że spotka miłość. Tak miało już być po tej imprezie. To tam tańczyła z chłopakiem. Nie wiedziała wtedy jak skończy się ta noc.

Zwykła impreza integracyjna, impreza studencka. Z wódką, piwem, papierosami. To tam znowu Teresa paliła papierosy, ale przecież ona nie pali. Jak to później mówiła: „palę tylko jak jestem najebana”. I tak też było, na trzeźwo nigdy by chyba nie tknęła papierosa. Nie chciała palić, bo wiedziała, że to nie zdrowe, że szkodzi i dodatkowo: śmierdzi i palenie jest bardzo drogie. Po wyjściu z akademika poszli wszyscy razem do klubu, potańczyć. W między czasie Tesa zaczęła przytulać się do Filipa. Filip – kolega ze studiów, imponował Teresie swoją wiedzą, wyglądem. Był bardzo przystojny. Na początku było to takie przyjacielskie. Szli za rękę, dla jaj. Było miło. W klubie, tańczyli. Oczywiście na początku normalnie, znajomi, którzy nic o sobie nie wiedzą. Ale zaczęli się przytulać, ale nie było tej chemii. Pocałunek, jeden, drugi i kolejne. Tesa jednak nie czuła tego czegoś na co od tak dawna czekała, nie było tej chemii. Ona ciągle wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia, od pierwszego pocałunku. Mimo, że on chciał czegoś więcej, ona gdzieś tam w sercu też, ale odmówiła mu, bo nie było tam chemii.
Tesa nadal wierzy, ze zakocha się od pierwszego wejrzenia, na zabój w tym jedynym na całe życie.

Warto wierzyć, że kiedyś nadejdzie miłość!

pierwszy pocałunek

Wszystko zaczęło się od tego, że był to rok pełnoletności. Przyjaciółka Wiktorii – Magda organizowała urodziny. Wiktorii nawet się nie śniło, że może wydarzyć się coś takiego. Wiedziała tylko, że będzie piła i to nie mało. I tak też było. Wiktoria piła, piła równo z chłopakami (trochę się dziwili, że dziewczyna wytrzymuje tępo chłopaków, zwłaszcza, że oni już wymiękali), ale ona wraz z koleżanką Kingą mają mocne głowy i piły, bo miały na to ochotę. I tak po kilku kieliszkach Wiktoria zaczęła rozmawiać z pewnym kolesiem, Magdy kuzynem – Piotrem. Rozmawiali na różne tematy, ważne i całkiem błahe. Nigdy wcześniej Wiktoria nie rozmawiała z nikim na takie tematy. Nie wiedziała, że potrafi tak po prostu rozmawiać z chłopakiem i do w dodatku dość przystojnym chłopakiem. Chłopakiem, który był jak chłopak z jej marzeń. Wysoki, ciemnowłosy, miły, przystojny, ładnie pachnący. Niczym ze snu.

Zaczęli tańczyć. Tańczyć, coraz bliżej siebie, coraz milsze słówka płynęły z jego ust. Coraz romantyczniej. Jego usta zbliżają się do jej. Ona się wystraszyła. Odsunęła się od niego.

- bo my… prawie się pocałowaliśmy…ale ty chyba nie chciałaś…

Spojrzenie w oczy, głęboko w oczy. Uśmiech. Ona nieśmiało zbliża swoje usta to jego ust. Całuje go.

- chciałaś.

Kolejny pocałunek. Tym razem odważniejszy. W jej głowie tysiące myśli.

- Boże co ja robię. Nie powinnam, ale to takie przyjemne.

Kolejne miłe słówka, ona już o niczym nie myśli. Jest szczęśliwa. Czuje, że może się komuś podobać. Jest cudownie, nie chce go opuszczać. Ale nagle się coś popsuło, ona nie wiadomo dlaczego obraziła się na niego. Nie rozmawiała z nim do końca imprezy. Nie dała mu swojego numeru. Pożegnali się bez pożegnania, bez pożegnalnego pocałunku. Odszedł. Wrócili do rzeczywistości. Następnego dnia Wiktoria nie mogła o nim zapomnieć, wciąż o nim myślała. Miała nadzieję, że on jakimś cudem zadzwoni, napisze SMS –a, ale tak się nie stało. Tęskniła. Nieraz rozmawiała o nim z Magdą, a raczej to Magda mówiła jaki jej kuzyn jest głupi, nieodpowiedzialny. Wiktoria nie chciała w to wierzyć, miała nadzieję, że on by się dla niej zmienił. I tak marzyła, że znowu go spotka, może gdzieś na ulicy, może w pizzerii, ale tak się nigdy nie stało. Z czasem zapomniała o nim, przestała o nim myśleć przed snem. Zdała sobie sprawę, że on nie był dla niej, że zasługuje na kogoś lepszego niż jakiś tam Piotr.

Jednak ta historia dała Wiktorii coś więcej niż wspomnienia. Dało jej inspiracje do tworzenia czegoś pięknego. Zaczęła pisać wiersze, opowiadania. Wiedziała już jak to jest być zakochaną, szczęśliwą, chociaż trwało to tylko chwilę. Wiedziała o czym mówią w filmach, o stracie ukochanej osoby. Mogła to teraz wszystko opisać. Na bazie tej historii powstało kilka pięknych wierszy. Wierszy o miłości. Nieraz Wiktoria wracała do tamtej imprezy, ale nie żeby użalać się nad sobą, jak to głupio postąpiła, ale dlatego, że jak myślała o Piotrze to powracała do niej pewność siebie, wiedziała, że może podobać się chłopakom, że ma o czym z nimi rozmawiać.

Nawet po kilku latach Wiktoria wracała ciągle do tego wieczoru. Było i jest to dla niej niezapomniane przeżycie, którego nigdy nie zapomni. Przecież to był pierwszy chłopak z którym się całowała. Jest to jej wzór jaki powinien być facet, jak powinien się zachowywać, jak całować, mimo tego, że nie był on ideałem.

Z okazji Walentynek miało być o miłości, ale jak zwykle w przypadku moich bohaterów i ich historie kończą się bez happy end-u.
Życzę Wam miłości w Dniu Zakochanych!

Nie jestem szczęśliwa.

Jak to jest, że w otoczeniu ludzi, mnóstwa znajomych, przyjaciół brakuje czegoś, kogoś do pełni szczęścia.

Ona – piękna, młoda, inteligentna dziewczyna, mająca przyjaciół i znajomych, do których może zadzwonić o 3 nad ranem, może pójść do przyjaciół i wypłakać się w ich rękaw.
Jednak, gdy rozmawiają o szczęściu i ona mówi: Jestem nieszczęśliwa! Następuje cisza, nikt nie potrafi jej pomóc znaleźć szczęścia. Co najczęściej pada z ust jej przyjaciół: Nie gadaj głupot! Przecież jesteś inteligentna, ładna, masz całe życie przed sobą.
I tak o to Ona przestała mówić o swoim nieszczęściu innym, bo wiedziała, że jej zakochani przyjaciele nie zrozumieją, że do pełni szczęścia Ona potrzebuje miłości. Ona czuła się nieszczęśliwa bez bliskiej osoby. Wiedziała, że bez miłości Ona nie będzie nigdy szczęśliwa i będzie ciągle myślała o tym, co ją w życiu omija bez miłości.

Życie bez miłości jest do dupy!

Dlatego życzę Wam znalezienia drugiej połówki, życzę Wam aby każdy z Was był szczęśliwy! :)

Woooolne – relaks.

Ciężki dzień.
Za mną 5-godzinny egzamin, przede mną impreza na zakończenie sesji. w końcu bez wyrzutów sumienia mogę iść i szaleć. Nie ma za kilka dni kolejnego egzaminu, zaczęła się przerwa międzysemestralna – przede mną kilkanaście dni cudownego nic nie robienia!
Jedyne czym będę się zajmować to: czytanie książki, chociaż nie wiem jeszcze jakiej, oglądanie wieczorami filmów – również nie wiadomo jakich :D
Będę robić tylko to na co będę miała ochotę i co będzie sprawiać mi przyjemność!
Może pójdę pobiegać?